8 months ago

Operacja #1

Post1a.jpg

Część z Was kojarzy, że jakiś czas temu szukałam pracy, albo przynajmniej moje rozterki dotyczące braku butów na takie wyjście. Jako miłośnik wymęczonych użytkowaniem butów sportowych, które ubierałam na każdą okazję ze względu na wygodę (i brak konieczności każdorazowego sznurowania), widać było ich zniszczenie. Aspirując na stanowisko stażystki w księgowości nie wypada mieć takich laczków. Kupiłam sobie stylowe buciki, ale nie o tym będzie ten wpis.
Wracając do tematu. Jeśli chodzi o moje pobudki dotyczące pracy to nie to, żebym krytycznie potrzebowała pieniędzy, ale złożyło się kilka powodów dlaczego chciałam zacząć zarabiać.

Po pierwsze chciałam mieć trochę własnych drobniaków. Czasami nachodzi mnie ochota na wymianę zawartości szafy, zwłaszcza że w mieście jest trochę więcej sklepów, mam gdzie zaszaleć, a udało się znaleźć miejsca z interesującym mnie asortymentem. Takie, że mogłabym to założyć i katowałabym chodzenie w tym, dopóki nie wymagałoby odświeżenia w praniu. Wcześniej mieszkając na wsi albo miałam opcje zaopatrywania się na targu (przy okazji musiałam opuszczać zajęcia w szkole, bo kramy stały jedynie rano) lub raz na dłuższy czas wybieraliśmy się do galerii w Krakowie. Chodzenie do sklepów dla osób z dojrzalszego przedziału wiekowego na pewno nie pomagało w znalezieniu „swojego” miejsca w konsumpcyjnym królestwie.

Moje doświadczenie także potrzebuje pracy i to na dwojaki sposób. Z jednej strony nie lubię poczucia, że się cofam, a studia to właśnie we mnie powodują. W sumie 75 godzin w semestrze zrobić rachunkowość finansową, serio? Ja na to w technikum poświęciłam ponad 2 lata, gdzie i tak kilka tematów zrobiliśmy po łebkach (takie tam RMP i RMK czy WNiP). Na studiach robi się dosłownie kilka rzeczy, bo na tyle tylko jest czas, a nie na przerobienie tematu od deski do deski. Dlatego też mam uczucie, że zamiast iść do przodu, to dreptam w tył, serio nie polecam. Jak myślę, że na programie księgowym mamy 30 godzin przez całe studia… Agrhhh! Potem się dziwią, że studenci to tylko teoretyczną wiedzę posiadają.
Z drugiej strony fajnie by było, żeby moje CV nie było puste. Wiadomo, od tego są praktyki, które wypadają u mnie w nadchodzące wakacje. Nie wiem jeszcze gdzie uda się je zrealizować, ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że zdobędę miejsce w jakimś małym biurze rachunkowym, bo to jedyna alternatywa w stosunku do pracy w korpo. Dodatkowo takie niewielkie biura są dużo przyjemniejszym miejscem. Ostatnie praktyki (ah słodkie czasy technikum) w takim miejscu wspominam bardzo dobrze, taka przyjazna i swojska atmosfera.

Chcielibyśmy też z @mys pojechać gdzieś na wakacje. Moja duma gryzłaby mnie po kostkach, gdyby zapłacił za wszystko. Jeszcze nie wiemy czy będzie to zwykły wyjazd w sezonie, a może dowalimy do pieca i pojedziemy na SF4 (o ile będzie w rozsądnym miejscu na świecie). Niemniej planujemy jakiś wyjazd gdzieś poza moje/jego łóżko/kanapę, żeby rozruszać się i coś porobić ambitniejszego niż spędzić kolejny tydzień młócąc Netflixa - nie, żeby to było coś złego.

Pomijam kwestie pokroju pierwszych kroków ku samodzielności, bo to chyba standard w poszukiwaniu pracy.
A jak poszło mi na rozmowie? Nie, niestety dalej nie mam pracy. O ile szef mnie polubił (i udało mi się go kopnąć dwukrotnie prądem, co nawet na mnie jest wyczynem), a moje umiejętności obsługi programów księgowych go zaskoczyły, to pogrzebał mnie mój plan zajęć na uczelni. Stając na głowie udało mi się wycisnąć z niego wymaganą przez pracodawcę ilość godzin, ale ich rozrzut był bardzo specyficzny oraz trudny do dopasowania - celowałam w pracę na pół etatu. Napisał do mnie, żebym przy następnej rekrutacji, która wypada za bodajże dwa tygodnie, przypomniała mu o sobie.

  • 69Upvotes
  • $2.83Reward
  • 10Comments

Comments

You can login with your Steem account using secure Steemconnect and interact with this blog. You would be able to comment and vote on this article and other comments.

Reply

No comments